Skóra muśnięta słońcem?

Hej 🙂
Lato coraz bliżej, słońce coraz mocniej grzeje, na nosie pojawiają się pierwsze piegi, ale zanim skóra nabierze zdrowego, lekko opalonego kolorytu trochę minie. Co zrobić w okresie przejściowym? Można oczywiście pójść na solarium, jednak ja fanką takiego opalania nie jestem i wybieram zdrowsze dla skóry metody 🙂
Kremy samoopalające świetnie sprawdzą się też dla osób, które promieni słonecznych unikają również latem 🙂
No, ale… niestety wybór dobrego samoopalacza do twarzy nie jest sprawą łatwą, powiedziałabym nawet, że to zadanie dość ryzykowne 😉 Bo, chyba żadna z Was nie chciałaby zamiast efektu skóry muśniętej słońcem, otrzymać nierównomierny, pomarańczowy kolorek ;p
W przypadku kremu Eris z serii Spa resort nam to nie grozi. Przedstawiam Wam subtropikalny krem opalający:
Co mówi producent?
Poczuj słońce i ciepło rozgrzanych skał
włoskiej wyspy Zatoki Neapolitańskiej. Rozkoszuj się subtelną, złocistą i
pełną blasku opalenizną bez plam, czy smug, i bez konieczności
eksponowania skóry na działanie promieni UV. Niewielka dawka aktywnych
składników brązujących zamkniętych w zaawansowanych technologicznie,
innowacyjnych mikrosferach umożliwia kontrolę nad stopniem intensywności
i równomiernością opalenizny w miarę stosowania serum. Dzięki
zawartości witaminy E i peptydów, krem zapewnia również intensywne
nawilżenie i jedwabistą gładkość skóry. Codzienna aplikacja kremu
powoduje stopniowe nadawanie skórze słonecznego kolorytu. Naturalny,
subtelny odcień brązu można osiągnąć po 3-4 aplikacjach. Następnie, jako
kontynuacja, proponujemy stosowanie kremu 2-3 razy w tygodniu dla
utrzymania efektu opalenizny.
Krem znajduje się w eleganckim, estetycznym słoiczku. Co ważne- kosmetyk posiada przyjemny, delikatny zapach- typowa, niezbyt miła samoopalaczowa woń jest praktycznie niewyczuwalna.
Krem oprócz właściwości opalających, jest również dobrym nawilżaczem 🙂
Jak go używać?
Niewielką ilość kremu nanosimy na wcześniej oczyszczoną skórę (najlepiej wcześniej zrobić peeling twarzy), równomiernie rozsmarowujemy, omijając okolice oczu, brwi i nasady włosów.
Optymalny efekt opalenia uzyskujemy stopniowo, poprzez nakładanie kremu codziennie przez około 4 dni.
Skóra przyjmuje zdrowy, lekko brązowy odcień, który nie ma nic wspólnego z niechcianą pomarańczką 😉
No i nie tworzy plam! 🙂
Ja jestem bardzo zadowolona z efektów, jest to pierwszy krem, który nadaje ładny odcień skórze, nie tworzy plam i do tego ładnie pachnie 🙂
Jedynym minusem kremu jest jego cena- za opakowanie 50 ml, zapłacimy około 100 zł.
Używacie kremów samoopalających? 🙂
 Może macie swoje sprawdzone samoopalacze?

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności