Aparat ortodontyczny – co i jak?

by Agata
Chciałabym podzielić się z Wami swoim doświadczeniem z aparatem ortodontycznym 🙂
Może któraś z Was zastanawia się nad jego założeniem i ten post okaże się pomocny w rozwianiu wątpliwości 🙂
Jeśli Wasze ząbki wymagają wyprostowania, a wy zastanawiacie się czy stały aparat to dobry wybór, od razu mówię- TAK! Nie ma co rozmyślać – im prędzej go założycie, tym szybciej będziecie cieszyć się ładnymi zębami 😀
Ja zdecydowałam się na jego założenie, gdy miałam 21 lat – i żałuję, że nie zrobiłam tego szybciej. No, ale jako szesnastolatka nie pozwoliłam rodzicom się “tak oszpecić” i założyć sobie “żelastwa na zęby” – no cóż, byłam po prostu głupia 😉 
No to zaczynamy 🙂
Oczywiście na początku konieczna jest konsultacja z
ortodontą – przedstawi nam on plan leczenia i wyjaśni co się będzie działo z
naszymi ząbkami. 
Na pierwszej wizycie zapewne wykona nam odlew szczęki (niezbyt
przyjemny zabieg, ale do wytrzymania;). 
Możliwe, że aby leczenie było możliwe,
musicie pozbyć się kilku zębów (tak, tych zdrowych!). Ma to miejsce zwłaszcza w
przypadkach, gdy szczęka jest zbyt mała i nie jest w stanie pomieścić
wszystkich zębów w równym szeregu. 
Ja sama musiałam pozbyć się dwóch górnych
czwórek (szczegóły za chwilę:p). Oprócz tego musimy wykonać rentgena naszej
szczęki. Ortodonta powinien też przedstawić Wam przybliżony kosztorys całego
leczenia – jeśli tego nie zrobi, poproście o to 🙂

Od Was zależy czy wybierzecie aparat metalowy, kosmetyczny
czy np. szafirowy (chociaż chyba nie we wszystkich przypadkach jest to
możliwe). Oprócz różnic w wyglądzie i komforcie noszenia, różnią się oczywiście
ceną. Ja zdecydowałam się na aparat kosmetyczny, gdyż nie wyobrażałam siebie z metalowym
uśmiechem, ale sądzę, że to po prostu kwestia przyzwyczajenia:)
zdjęcia aparatów pochodzą ze stron internetowych
Jeśli konieczne jest usunięcie zębów, musicie się wybrać do
chirurga szczękowego. Samo wyrywanie, jak się pewnie domyślacie nie jest ani
troszkę przyjemne. Oczywiście mamy znieczulenie. Chirurg na początku musi
„rozruszać” wyrywany ząb. Łapie go za szczypce i rusza to w jedną to w drugą
stronę 😉
Jeśli mamy szczęście ząb wyrwany zostanie w całości. Jeśli
szczęścia nam brak, to w czasie wyrywania zostaje on urwany i niezbędne jest
dłutowanie, które polega na wyłuskiwaniu z dziąsła kawałek po kawałku resztki
korzenia.  Brzmi koszmarnie, prawda? U
mnie jedna czwórka wyszła w całości, z drugą niestety było więcej zabawy. 
Co
gorsze, nie możemy wyrwać dwóch ząbków jednocześnie, więc jedna wizyta=jeden
ząb. Po wyrwaniu oczywiście szwy i zakaz jedzenia :p Nie będę ukrywać, gdy
znieczulenie przestaje działać, boli jak cholera. 
Gdy już ząbki są wyrwane, szwy zdjęte i rany zagojone,
możemy wrócić do ortodonty. 
Domyślcie się jak wyglądałam gdy uśmiechałam się
bez dwóch czwórek 😀 
Ortodonta założy nam separatory, które zrobią miejsce
pomiędzy zębami na metalowy pierścień. Teraz dopiero zaczyna się ból. Po ich
założeniu żyłam na jogurtach i wszelakich pitnych pokarmach. Na samą myśl  o gryzieniu odechciewało mi się jeść… A
najbardziej bolesne było kichanie, gdy mimowolnie zaciskało się przy tym
szczękę 😉
Gdy już zrobi się nam miejsce na pierścień, możemy zakładać
aparat. Samo zakładanie nie boli nic 🙂 W przypadku aparatu kosmetycznego
dostajemy przezroczyste gumeczki. Jeśli wybrałyście aparat metalowy – możecie
poszaleć z kolorami. Drucik na początku jest zazwyczaj cieniutki, o średniej
sile nacisku. Niestety, nadal będzie bolało i nadal będziemy „jechać” na
jogurtach i papkach dla dzieci.
Oprócz tego, że jedzenie będzie sprawiało nam ból, dochodzi
też kwestia otarć dziąseł o aparat. Troszkę czasu musi minąć zanim szczęka
przyzwyczai się do obcego ciała;) Z pomocą przyjdzie wosk, który dostaniecie od
ortodonty- obklejamy nim te miejsca aparatu, które nas obcierają.
Mojej szczęce przyzwyczajenie się do aparatu zajęło około
3-4tygodni. Oczywiście stopniowo wprowadzałam pokarmy stałe-  np. kromka chleba pokrojona w „żołnierzyki” 🙂
Nie muszę mówić, że po każdym posiłku konieczne jest umycie
zębów. No chyba, że chcecie chodzić z obklejonym od resztek jedzenia aparatem:p
(najbardziej przyklejają się serki topione i pasztety:D)
Wybór aparatu kosmetycznego, niesie za sobą pewne ograniczenia.
Ja pożegnałam się na czas jego noszenia z czerwonym winem, buraczkami, barszczem i zupkami
chińskimi, a także unikałam ciemnej czekolady. Dlaczego? Barwią one aparat oraz
gumki (te drugie po zjedzeniu zupki chińskiej zrobiły się intensywnie żóte:D).
O ile gumki to nie taki problem, bo są wymieniane przy każdej wizycie, o tyle
niefajnie byłoby chodzić z żółtym aparatem…
Potem zostaje nam już tylko pilnować kolejnych wizyt u
ortodonty i cierpieć z powodu każdego naciągnięcia drucika, no i patrzeć jak
nasze ząbki powolutku się przesuwają.
Zdarza się, że zamek aparatu się nam odklei (ja miałam
takie atrakcje chyba z pięć razy), nie panikujcie, jeśli to możliwe zdejmijcie go (niech nie dynda na druciku) i umówcie się na wizytę. Dlaczego się
odklejają? Głównie przez zbyt twarde jedzenie, warto więc uważniej jeść np.
orzeszki  😉
źródło zdjęcia: 
www.ortodonta.szczecin.pl
No i na koniec 3 często zadawane pytania 😀
Hah na początku i ja trochę się obawiałam, że zrobię krzywdę
chłopakowi i go poharatam aparatem 😀 Jednak żaden z moich ówczesnych partnerów
nie narzekał i nie odczuwał żadnego dyskomfortu podczas całowania. Tak więc,
spokojnie można się całować:D
Mycie zębów po każdym posiłku (nieważne czy to kanapka czy
wafelek) jest na pewno troszkę kłopotliwe. Ja na początku czaiłam się ze
szczoteczką w uczelnianej łazience, ale później nie miałam już skrupułów i
myłam zęby wszędzie. Warto więc kupić sobie małą szczoteczkę (np. taką
dziecięcą, co nie zajmuje dużo miejsca) oraz miniaturkę pasty do zębów i po
prostu nosić zawsze ze sobą w torebce 🙂
Ja górny łuk nosiłam niecałe 2 lata, a dolny 1,5 roku. Po zdjęciu aparatu dostaniemy wkładki, które na początku trzeba będzie nosić w
każdej wolnej chwili, a z czasem coraz rzadziej. Dzięki nim ząbki się nam nie
rozjadą, a niestety mają do tego tendencję. Tak więc musicie uważać, żeby cała
praca nie poszła na marne;)

Tak, więc pomimo bólu, wyrzeczeń (no i kosztów) warto zainwestować w aparat:)
Ja za jeden łuk (ceramiczny) płaciłam 1700 zł – ale było to 4 lata temu, więc ceny pewnie się zmieniły 😉
Każda wizyta to w moim przypadku na początku był wydatek 50 zł (gdy miałam założony jeden łuk), a potem 70-80 zł (po założeniu dolnego łuku).
Jeśli macie jakieś pytania, piszcie 🙂
A może same nosiłyście lub nosicie aparat?
Co było dla Was najbardziej kłopotliwe podczas jego noszenia? 🙂
Koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami!

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności