Ocet z malin do pielęgnacji włosów

by Agata

Cześć! 🙂

Już kiedyś, kiedyś moją uwagę na yves rocherowej połce zwróciła płukanka octowa z malin. 
Niestety należy ona do produktów oznaczonych zielonym punktem, na które nie obowiązują promocyjne mailingi. No, a wydanie 25 zł za 150 ml kosmetyku jakoś nigdy nie było mi po drodze 😉
Dlatego też bardzo ucieszyła mnie informacja o tym, że nasz polski Marion ma w swojej ofercie ocet z malin do pielęgnacji włosów. Cena również znacznie bardziej korzystna – za 130 ml płukanki zapłaciłam około 7 zł. 

Do wyboru miałam wersję do spłukiwania – kąpiel odbudowującą, oraz spray regenerujący z octem, który nie wymaga spłukiwania. Jak się pewnie domyślacie, wybrałam opcję pierwszą 🙂
Zanieczyszczone powietrze,
stres  mogą powodować utratę koloru i matowienie Twoich włosów, dlatego
Nature therapy stworzona została, aby przywrócić włosom blask, siłę i
elastyczność.  Preparat o świeżym zapachu malin delikatnie oczyszcza,
usuwa resztki szamponu z włosów oraz pomaga przywrócić naturalną
kwasowość skóry głowy.
Te z Was, które mają nadzieję na przyjemny, malinowy zapach tej odżywki na pewno się zawiodą, zapach z malinami nie ma nic wspólnego. Mimo to aromat jest lekko owocowy i nie męczy nosa.
Aplikacja do najłatwiejszych zadań nie należy. Do wyboru mamy dwa warianty – albo wylewamy kosmetyk bezpośrednio na głowę, albo najpierw na ręce. W przypadku opcji pierwszej zadanie utrudnia nam dozownik butelki, kontrola ilości wylewanego produktu też nie jest prosta, od biedy można poprosić jakiegoś domownika o pomoc ;)) W wariancie drugim, połowa wylanego na dłonie octu wycieknie nam między palcami… Tak źle i tak niedobrze 😛

Zaletą kosmetyku jest na pewno to, że nie znajdziemy w składzie SLS, SLES oraz parabenów. Płukanka bez problemów spłukuje się z włosów i ich nie obciąża.
Efekty? Niestety niewielkie. Włosy są troszkę bardziej zmiękczone i sypkie – z naciskiem na słowo troszkę. No i to by było na tyle, żadnego zwiększonego blasku, połysku, czy wygładzenia nie odnotowałam. Szkoda.
Kosmetyk do wydajnych nie należy – buteleczka jest niewielka i wystarczyła mi na około 4-5 użyć (moje włosy sięgają do łopatek). 
Podsumowując marionowy ocet jednym słowem – zawiodłam się. I coś czuję, że w końcu ulegnę i zakupię płukankę z YR – z nadzieją, że da znacznie lepsze rezultaty 😉
Cena: około 7 zł (130 ml)
Używacie płukanek octowych do pielęgnacji włosów?
A może same takie płukanki robicie? Jeśli tak, to koniecznie zdradźcie przepis! 🙂
Miłego popołudnia!

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności