Bye, bye… February :)

by Agata
No i mamy, koniec lutego. Czy Wam też tak szybko minął ten miesiąc? Początek lutego upłynął mi pod hasłem przygotowania do obrony, które najwyraźniej poszły bardzo dobrze, bo obroniłam się na 5 😉 

Luty mogę śmiało nazwać miesiącem kuchennego eksperymentowania. W kuchni spędziłam naprawdę sporo czasu, czego efektem były między innymi: saltimbocca z kurczaka, tagiatelle z pesto i kurczakiem, sushi, zapiekanki, cytrynowiec i imprezowe przekąski 🙂  Przepisami pomęczę Was w marcu 😀 (przepis na zapiekanki i sushi już poznałyście:) 
W lutym nastąpił również wielki come back zimy, której osobiście nie znoszę. Na znak protestu kupiłam sobie hiacynty, dzięki którym w pokoju miałam namiastkę wiosny 🙂 Swoją drogą – uwielbiam hiacynty!
Zakupy kosmetyczne w tym miesiącu ograniczyłam jedynie do zakupu kremu pod oczy Bioliq. Nigdy wcześniej nie miałam żadnych kosmetyków tej marki, a Wy? Używam go od tygodnia, więc jeszcze za wcześnie, aby mówić o efektach, spodziewajcie się recenzji pod koniec marca 🙂

Kosmetycznym odkryciem lutego zdecydowanie była domowa płukanka do włosów, o której możecie poczytać w poprzednim poście. Jest naprawdę świetna! 🙂 Bardzo polubiłam naturalną pielęgnację, więc w marcu na pewno pojawią się kolejne posty z cyklu zrób to sam🙂
A jak Wam minął luty? 🙂
Ja już z niecierpliwością czekam na marcowe słoneczko i początek wiosny 🙂

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności