Rozświetlające pudry od Mary Kay – warte uwagi?

by Agata

Hej:)

Rzadko kiedy udaje mi się coś wygrać, (hah! nawet trójki w lotto trafić nigdy nie mogę!), więc ucieszyłam się ogromnie, gdy okazało się, że wygrałam dwa pudry Mary Kay w konkursie u Piękności Dnia 🙂
Pudry występują w czterech odcieniach, ja wybrałam chiffon (delikatny brąz) i ribbon (jasny róż). 
Oprócz nich w ofercie znajdziemy jeszcze koralowy Lace i rozświetlający Pearls
Wszystkie posiadają pełne uroku tłoczenia 🙂

   
Puder zapewnia rozświetlenie twarzy, ramion i dekoltu. Nadaje makijażowi  eleganckiego wykończenia i sprawia, że skóra wygląda na idealnie wygładzoną. Luksusowa i miła dla skóry formuła zapewnia przejrzyste, jasne wykończenie twarzy. Puder zapewnia gładkie, wielowymiarowe wykończenie, nie wchodzi w zagłębienie zmarszczek, a skóra wygląda świeżo i promiennie przez cały dzień.
Pudry posiadają mikrodrobinki, które gołym okiem są praktycznie nie zauważalne, za to świetnie odbijają światło i subtelnie rozświetlają skórę.
Tłoczenia są głębokie, dzięki czemu nie znikną nam po kilku użyciach.
Ribbon jest delikatnym różem złamanym odrobiną brzoskwini, nakładając go na policzki uzyskamy  delikatnie zaróżowione i rozświetlone rumieńce. Puder na skórze wygląda bardzo naturalnie, świetnie się rozciera.
Chiffon to naturalny, delikatny, ciepły brąz. Możemy nim omieść całą twarz, zastosować jako bronzer, lub delikatnie rozświetlić dekolt. Jak dla mnie mógłby posiadać troszkę chłodniejszą tonację. Na skórze niestety dość wyraźnie widoczne są pomarańczowe pigmenty. Myślę, że na opalonej cerze może wyglądać naprawdę fajnie, bladolicym raczej bym go nie polecała 😉
Dużą zaletą pudrów jest niewątpliwe ich trwałość. Na skórze spokojnie wytrzymają cały dzień! 🙂 Bardzo fajną sprawą jest również to, że możemy z łatwością stopniować efekt na skórze.
No i pozostaje ostatnia kwestia-cena. Przyznaję- recenzowane dzisiaj pudry są moimi pierwszymi kosmetykami tej marki. Zawsze wydawało mi się, że jest to marka pokroju Oriflame- katalogi, konsultantki itd. Byłam wiec przekonana, że kosmetyki Mary Kay są również podobne cenowo do Oriflame, czy Avonu.
A w tej kwestii niestety wcale nie jest tak różowo. Pudry w katalogu kosztują 135 zł (7 g). I nie będę ukrywać, jest to dla mnie spora kwota i sama nigdy nie zdecydowałabym się na ich zakup. 
Czy są warte swojej ceny? Jakościowo wypadają naprawdę dobrze, no ale cóż, za tę kwotę możemy kupić sobie choćby świetne pudry Benefita…
Byłybyście skłonne je kupić, czy jednak cena Was skutecznie odstrasza? 
Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten temat 🙂

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności