Run, baby, run! Czyli o bieganiu słów kilka :)

by Agata

Hej:)

Biegacie? Nie? To może warto zacząć 🙂
Wiosna to chyba najfajniejsza pora roku na rozpoczęcie biegania 🙂 Latem ciężko się zmobilizować, gdy na zewnątrz upał, jesienią brak motywacji, bo za pasem już zima, podczas której najlepiej spędza się czas pod kocem z kubkiem gorącej herbaty 😉 
Jeśli więc zastanawiacie się nad rozpoczęciem treningów, lub chociaż wyrażacie odrobinę zapału do biegania – koniecznie spróbujcie! 🙂

Post o tym, dlaczego warto zacząć biegać na blogu już się kiedyś pojawił (KLIK). Jeśli jesteście ciekawe jakie są korzyści z biegania oraz jak wyglądał u mnie początek treningów zerknijcie na tamten post 🙂
Po jesienno-zimowym uśpieniu jakiejkolwiek aktywności fizycznej postanowiłam wreszcie ruszyć swoje cztery litery i zacząć COŚ robić.  Niestety, marzec i początek kwietnia nie okazał się zbyt łaskawy – przedłużająca się zima nie ułatwiała zadania. Zanim rozpoczęłam sezon biegowy ćwiczyłam w domu- przede wszystkim z Jillian Michaels 🙂 
Wiadomo, początki są najtrudniejsze i bardzo często leń brał górę, przez co czasami omijałam codzienne treningi. Ale kto mówił, że będzie łatwo? 😀 Z każdym kolejnym wykonanym treningiem czułam większą motywację do działania i miałam ochotę na więcej 🙂
Aby mieć wszystko czarno na białym, zaczęłam prowadzić dzienniczek treningowy. No dobra, dzienniczkiem ciężko to nazwać- ot zwykła kartka z rozpiską na każdy dzień, co robiłam 😉 Wygląda to tak:
Na żółto – domowe ćwiczenia, na różowo biegania, a na niebiesko spacery i marsze. Mając taką rozpiskę dokładnie widzę ile ćwiczyłam w danym tygodniu i z większą świadomością dobieram dni odpoczynku 🙂
No, ale wróćmy do tytułowego biegania 🙂 Buty miałam z zeszłego sezonu (pomimo niskiej ceny okazały się być naprawdę bardzo wygodne!:), w którejś z promocji w Lidlu zaopatrzyłam się w spodnie 3/4 z lycry – kosztowały niecałe 30 zł i sprawują się świetnie 🙂
Co fajne- z tyłu mają kieszonkę, która idealnie pasuje na mój telefon 😀 A jeśli już jesteśmy przy telefonie- zainstalowałam sobie ostatnio aplikację Endomondo, porzucając tym samym stronę map my run, z której korzystałam rok temu.
Ściągnięcie Endomondo okazało się naprawdę bardzo przydatne! Niestety (albo i stety😉 biegam teraz po lesie, a nie tak jak w zeszłym roku po nadmorskim parku, a wytyczenie trasy z Map My Run przez las jest praktycznie niemożliwe 😉 Dzięki Endomondo, którego działanie opiera się na sygnale GPS, wiem między innymi ile przebiegłam, z jaką prędkością i czasem, a także ile spaliłam kalorii 🙂 Korzystać z aplikacji możemy nie tylko podczas biegania, ale i spacerów, jazdy na rowerze oraz mnóstwa innych sportów – wystarczy wybrać odpowiednią opcję 🙂 
Endomondo pokazuje również z jakim czasem przebiegłyśmy każdy kilometr – i jak się pewnie domyślacie, żółwik oznacza, że biegłyśmy najwolniej, a zając- najszybciej 😀

Biegam dla siebie, powoli, w tempie które jest dla mnie optymalne i przy którym nie męczę się (tak szybko;). Staram się systematycznie zwiększać dystans, ale nic na siłę. Mój trening trwa zazwyczaj około 45 minut i w tym czasie przebiegam 5-6 km. Może kiedyś dojdę do 10 🙂

Nie będę Wam mówić jak macie biegać, bo nie jestem w tej kwestii ekspertem. Mogę powiedzieć tylko tyle, że jeśli zależy Wam najbardziej na straceniu kilku kg i wyszczupleniu ciała trzeba biegać powoli i długo 😀 Najefektywniejsze spalanie tłuszczu następuje po 30 minutach treningu, im więc dłużej biegamy, tym więcej tkanki tłuszczowej spalimy 🙂

I to naprawdę działa 🙂 Jeśli nie jesteście w stanie biec bez przerwy przez taki okres czasu, zacznijcie od marszu połączonego z biegiem. I tak z każdym treningiem wydłużajcie czas biegu 🙂 Uwierzcie, wszystko da się zrobić, a forma rośnie w oczach! 🙂 I mówi to Wam osoba, która jeszcze parę lat temu szczerze nienawidziła biegać 😀

W ciągu ostatniego miesiąca w głównej mierze dzięki aktywności fizycznej zgubiłam m.in. 4 cm z talii, 3 cm z bioder i 2 cm z ud – może nie jest to dużo, ale nie jestem na żadnej diecie. Jem wszystko, ale z głową 🙂 O odżywianiu napiszę Wam jeszcze parę słów w osobnym poście 🙂

Jednak nie ubywające centymetry są dla mnie największą motywacją, a to że powoli uzależniam się od biegania i widzę, że z każdym treningiem mogę więcej . Więcej, dalej, szybciej 🙂 I nawet gdy mam lenia i stwierdzam, że dzisiaj sobie odpuszczam, to koniec końców ubieram się i biegnę – sama jestem zdumiona moim zdeterminowaniem w tej kwestii 😀

I wiecie co? Uwielbiam to uczucie oderwania się od codziennych spraw, gdy po kilkunastu minutach biegu myśli przestają uporczywie krążyć wokół spraw, które muszę załatwić i rzeczy, które mam do zrobienia – pozostaję tylko ja, las, ulubiona muzyka i jedna myśl w głowie “nie zatrzymuj się” 🙂

To jak, idziecie ze mną pobiegać? 🙂

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności