Bye, bye… August!

Z łezką w oku żegnam sierpień. Dlaczego? Koniec sierpnia oznacza zbliżającą się wielkimi krokami jesień. Niestety…


Dla mnie lato mogłoby trwać okrągłe 12 miesięcy i nie miałabym go dosyć. I nic nie poradzę na to, że jesieni nie lubię prawie tak samo bardzo jak zimy (jeśli macie jakieś skuteczne sposoby na zmianę tego negatywnego nastawienia- proszę o rady! :D).

Sierpień był cudowny! Pewnie domyślacie się już dlaczego 🙂 Tak, tak – spędziłam wspaniały czas na wakacjach i żałuję jedynie tego, że wolne dni tak szybko minęły. O moich wakacyjnych podróżach możecie poczytać >>tutaj<<
Trochę więcej wolnego sprawiło, że zapałałam ochotą na jakieś DIY, a moje twórcze myślenie zaczęło pracować na wyższych obrotach. O drzewku na zdjęciach pisałam Wam tutaj, a na obfocenie czekają jeszcze dwa inne moje projekty 🙂 Postów spodziewajcie się we wrześniu!

W sierpniu na naszym stole pojawiło się również kilka kulinarnych nowości, a wśród nich kurczak po tajsku z chilli i orzeszkami oraz leczo ze świeżymi pomidorami. Oba dania wyszły pyszne i jestem pewna, że nie raz zagoszczą w naszej kuchni 🙂 Była też domowa lemoniada (tu ukłon w stronę M.) 🙂
Co jeszcze?
W oko wpadły mi kropkowe naczynia ze sklepu “pt”, niestety cenowo nie wypadały już tak fajnie i odpuściłam sobie tę zachciankę 😉 A za “zaoszczędzone” pieniądze kupiłam bluzę bejsbolówkę – jest świetna! 🙂

A jak Wam minął sierpień? 🙂

Zobacz również: