Owoce pod prysznicem, czyli żele do ciała Lirene

by Agata

 Żele pod prysznic z serii Power of Fruit kojarzą mi się niezwykle miło i być może dlatego tak je polubiłam. 

Zazwyczaj zapachy przywołują mi jakieś wspomnienia. I tak na przykład świeże, rześkie powietrze zawsze będzie pachniało mi górskimi wycieczkami, a czując Cool Water Davidoffa mam przed oczami informatyka, który przychodził naprawiać komputer, gdy miałam może z 10, czy 11 lat. Swoje perfumy też łączę z konkretnymi chwilami. Lolita już chyba zawsze będzie kojarzyć mi się z zimowym Kołobrzegiem i co ciekawsze – tylko zimą podoba mi się ten zapach 🙂 
Czym pachną dla mnie żele Lirene?

Żel pod prysznic Power of Fruit to prawdziwa owocowa
uczta dla zmysłów. Wyjątkowo lekka formuła żelu łączy w sobie
aromatyczną nutę soczystych owoców dzięki
czemu codzienny prysznic staje się chwilą upragnionego relaksu i daje
Ci zastrzyk energii na cały dzień.

Gruszkowy żel kojarzy mi się z końcem wakacji. To wczesny wrzesień, gdy jeszcze słońce całkiem nieźle grzało, ale liście coraz bardziej żółkły.  Właśnie wtedy używałam gruszkowego żelu i skojarzenie to zostało mu pewnie na dobre przypisane. 
Żel ma zapach najprawdziwszej, dojrzałej, soczystej gruszki. To chyba mój ulubiony zapach z całej serii Power of Fruit. Uwielbiam go nie tylko ja, ale i M., który zużył mi dobre pół opakowania 🙂
Owocowy relaks pod prysznicem gwarantowany!

Wersja winogronowa to zdecydowanie upalna Chorwacja i zimny prysznic po wylegiwaniu się na plaży. I słodkie winogrona! Jakże nie mieć z nim miłych skojarzeń? 🙂 Również bardzo lubię i choćby dla wspomnienia wakacji będę do niego wracać (przyda się zimą!).

Rajski granat? To bez dwóch zdań szybki, chłodny prysznic po treningu. Połączenie zmęczenia i zadyszki, ale i ogromnej satysfakcji z przebiegnięcia kolejnych kilometrów. Sam zapach nie jest tak urokliwy jak kusząca gruszka, czy soczyste winogrona. Pomimo miłych skojarzeń zajmuje trzecie miejsce na podium.


Wszystkie trzy żele dobrze się pienią, dokładnie oczyszczają skórę nie pozostawiając jej wysuszonej. Od żelu pod prysznic więcej nie oczekuję. 
Najbardziej urzekła mnie gruszka – zapach jest naprawdę wiernie oddany. Drugie miejsce dałabym winogronom, a trzecie otrzymałby granat. 

Miałyście okazję wypróbować serię Power of Fruit? 
Który żel jest waszym faworytem?

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności