Owocowe balsamy Lirene

Balsamy do ciała stosuję minimum raz dziennie, więc schodzą one u mnie naprawdę szybko. Jesienią i zimą preferuję czekoladowe, cynamonowe zapachy i cięższe masła, natomiast wiosna i lato to czas lekkich balsamów o orzeźwiających zapachach. To zabawne jak kosmetyczne upodobania zmieniają się wraz z porą roku 🙂
Przez moje ręce przewinęło się sporo balsamów do ciała i śmiało mogę stwierdzić, że mój balsam idealny oprócz posiadania dobrych właściwości nawilżających, powinien być sporych rozmiarów, mieć niezbyt lejącą się konsystencję (nie znoszę jak balsamy wyciekają mi między palcami!) i posiadać przyjemny dla nosa, niechemiczny zapach. 


Najlepiej jakiś owocowy! Do tego koniecznie musi mieć praktyczne opakowanie – żadne nakrętki nie wchodzą w grę.

Całkiem nieźle pod tym względem wypadają nowe balsamy Lirene z serii Youngy 20+. W skład serii wchodzą cztery balsamy – papaja, jabłko, oliwka i mango. Ja posiadam trzy z nich.

BALSAM Z JABŁKIEM NOWOJORSKI HIP HOP to połączenie efektywnej
pielęgnacji z wielkomiejskim stylem światowej stolicy nowoczesnego
tańca. Formuła balsamu oparta na wyciągu z jabłka pięknie uelastycznia
skórę, dodając jej uwodzicielskiej jędrności. Soczysty zapach jabłka
wyzwala energię i pobudza ciało do tańca.






BALSAM Z OLIWKAMI KARNAWAŁ W WENECJI to niezwykłe połączenie skutecznej
pielęgnacji z dobroczynnym działaniem południowych oliwek, które
zapewnia ukojenie dla skóry i zmysłów po szaleństwach karnawałowej nocy.
Balsam zawiera wosk z oliwek, dzięki czemu skóra staje się aksamitnie
miękka. Jego zniewalający zapach koi skórę przygotowując na kolejną noc
karnawałowej zabawy w Wenecji. 


BALSAM Z MANGO INDYJSKA HARMONIA to wyjątkowe połączenie skutecznej
pielęgnacji z egzotyczną dawką energii oraz owocową ucztą dla zmysłów.
Formuła balsamu, dzięki zawartości wosku z mango, doskonale regeneruje
skórę oraz przywraca jej niezwykłą miękkość. Wspaniały zapach dojrzałego
mango rozpieszcza zmysły i przywraca równowagę ciału i duszy.
Wszystkie balsamy posiadają takie same właściwości – dobrze nawilżają, szybko się wchłaniają i nie pozostawiają lepkiej warstwy na skórze. W prawdzie każdy balsam jest przeznaczony do innych potrzeb (mango- regeneracja, jabłko- ujędrnianie, oliwka – nawilżanie, papaja – wygładzanie), ale ja nie zauważyłam żadnej różnicy podczas stosowania mojej trójeczki.
Spora pojemność – 400 ml, gwarantuje, że balsam nie skończy się nam po kilku użyciach. Co jeszcze na plus? Wygodne w użyciu opakowanie i przyjemna konsystencja.

Jeśli lubicie orzeźwiające zapachy z nutą słodyczy sięgnijcie po jabłko lub mango (papaja pewnie też pachnie świetnie). Zapachy nie są nachalne i nie czuć w nich chemii. Utrzymują się na skórze całkiem długo – aplikując je wieczorem, rano nadal czuję na sobie delikatny, owocowy zapach. Jeśli miałabym wybierać pomiędzy tymi dwoma owocami, to serce skradło mi jabłko 🙂 A najlepiej sprawdza się ono w  połączeniu z jabłkowym żelem pod prysznic – istna jabłkowa rozpusta 🙂
Jeśli natomiast wolicie balsamy bezzapachowe to rozejrzyjcie się za oliwką – zapach jest naprawdę bardzo subtelny, a właściwości nawilżające równie dobre.
 Z innych owocowych balsamów mogę Wam śmiało polecić te z Yves Rocher (tylko koniecznie dokupcie do nich pompkę), oraz mangowe masło do ciała Eveline.

Jeśli znacie jakieś inne, fajne owocowe balsamy i rozsądnej cenie – dajcie znać! 🙂

Zobacz również: