Domowy tonik z liści oliwnych

Pewnie zastanawiacie się skąd wytrzasnęłam te liście oliwne. Już spieszę z wyjaśnieniem. Cofnijmy się do moich zeszłorocznych chorwackich wakacji.

Drzewka oliwne rosną tam praktycznie wszędzie- przy plaży, w ogrodach, na bezdrożach. Wszystkie obsypane oliwkami, niestety w sierpniu jeszcze niedojrzałymi. Siedząc na rozgrzanym tarasie, zapaliła mi się w głowie lampka – skoro oliwki jeszcze niedojrzałe (a chętnie bym skubnęła kilka), to może chociaż te listki mają jakieś cudowne właściwości? Poszperałam w internecie i … nie myliłam się! 


Badania naukowe wykazały, że liście oliwne posiadają silne właściwości grzybobójcze, przeciwpasożytnicze oraz antyoksydacyjne. Co więcej ekstrakt z oliwkowych liści rozprawi się bez problemów z wirusami czy bakteriami oraz zwiększy odporność organizmu. Wszystko to za sprawą zawartej w liściach oleuropeiny.

Niewiele się zastanawiając, podkradłam więc kilka gałązek i wywiozłam do Polski.  Pierwsze co mi przyszło do głowy, to właśnie wykorzystanie ich jako baza na tonik do twarzy.
Dla kogo taki tonik?
Przede wszystkim dla osób borykających się z trądzikiem i skórą skłonną do wyprysków.
Potrzebne składniki:
No, tak pewnie zapytacie – skąd wziąć te liście? Najprzyjemniejszym sposobem ich pozyskania z pewnością wyjazd do cieplejszych krajów. Jeśli jednak nie planowałyście wyjazdu na urlop w tamte strony, zajrzyjcie do sklepów ekologicznych/ zielarskich. Można tam dostać zapakowane (najczęściej już pocięte) liście oliwne. Widywałam je również na allegro. Takie liście nadają się nie tylko do użytku zewnętrznego. Z powodzeniem można wykorzystać je do przygotowania naparów i herbatek wzmacniających odporność. Ja do swojego toniku dodałam również trochę suszonej lawendy.

Przygotowanie toniku:
Liście (ja dałam 2 gałązki- wyszło trochę więcej niż w łyżce) wkładamy do garnka i zalewamy wodą. Gotujemy na małym ogniu przez kilkanaście minut (15-20 wystarczy). Odcedzamy liście, czekamy aż wywar ostygnie, po czym przelewamy go do docelowej buteleczki.
Tonik przechowujemy w lodówce – spokojnie postoi tam przez kilka dni.
Właściwości:
Tonik szybko poradził sobie z pojedynczymi wypryskami, które akurat pojawiły się na mojej skórze. Nie wysuszał, ani nie powodował uczucia ściągnięcia (jeśli u Was będzie inaczej, to rozcieńczcie go z wodą). Można stosować go również punktowo.

Zajrzyjcie również na mój przepis na tonik lawendowy 🙂


Swoją drogą chętnie odwiedziłabym kolejny raz Chorwację – jestem w niej absolutnie zakochana! W tym roku niestety nie powygrzewam się nad Adriatykiem, ale może za rok… 🙂

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności