Wakacje z psem? Czemu nie!

by Agata
Nie wiem dlaczego nadal tak wiele osób jest zdania, że wakacje i pies to dwie wykluczające się sprawy. No, bo jak? Na wakacje z psem? Fakt, może wygrzewanie się pod palmami w Egipcie z czworonogiem to niekoniecznie najlepsza opcja, ale… 
Jest przecież tyle fantastycznych miejsc do których możemy zabrać ze sobą psa i ani my, ani on nie będzie się męczył na takim wyjeździe! Z czworonogami jeździmy na wakacje od 20 lat. I nigdy nie był to problem. Z pierwszym psiakiem zjeździliśmy całą Polskę. Shuma towarzyszyła nam na wakacjach w Austrii i Chorwacji. Można? Pewnie, że można 🙂


A jeśli już koniecznie chce się zobaczyć te piramidy, to można zwierzaki
podrzucić rodzinie, czy znajomym, albo oddać do hotelu.  W głowie mi się nie mieści, że mogłabym porzucić swojego psa, aby tylko móc wylecieć sobie na urlopik do ciepłych
krajów.

A jak to jest na wakacjach z psem?

Skazani na auto

O ile małego psiaka można zabrać do samolotu i posadzić na kolanach, o tyle większego musimy umieścić w  luku bagażowym.  Ciekawa jestem, czy któraś z Was przewoziła w ten sposób swojego zwierzaka?  
My zawsze decydowaliśmy się na podróż autem.Wiadomo, nie wszędzie nim dojedziemy, więc miejsca na urlop muszą być w zasięgu dwudniowej podróży samochodem (czyli około 2 tysięcy kilometrów od domu), dłuższa podróż byłaby zbyt męcząca dla wszystkich. Zdaję sobie sprawę, że zwierzak zwierzakowi nierówny – nie każdego załadujemy do auta i też nie zawsze mamy w aucie miejsce do przewiezienia czworonoga. Nasza psina akurat autem jeździć uwielbia i zawsze pierwsza pcha się do samochodu 🙂 
Niezależnie od tego czy mamy do przejechania 100, czy 1000 km musimy się odpowiednio do takiego wyjazdu  przygotować. Zwierzaki można przewozić w specjalnych transporterach (istotne jest, aby były one odpowiednio przymocowane w aucie) lub w szelkach, które przypinamy do pasów.  My korzystamy właśnie z szelek, a Shuma siedzi/ leży po prostu na tylnym siedzeniu. Uczulam Was na to, aby nie przewozić zwierząt luzem. To bardzo niebezpieczne w przypadku jakiegokolwiek (tfu…tfuu) wypadku.

Psów nie wpuszczamy

Zawsze rezerwujemy wcześniej noclegi i zawsze po kilka razy upewniamy się, czy możemy przyjechać z psem. Aby nie było nieporozumień mówimy dokładnie jakiej wielkości jest nasz pupil, jaka to rasa itd. Nigdy nie zdarzyło się nam, że musieliśmy z powodu psa zrezygnować z obranego celu podróży.
Problemem nie są też restauracje. Oczywiście, zawsze przed wejściem pytamy, czy możemy usiąść z psem i zazwyczaj wybieramy stolik na zewnątrz lokalu. Jak dotąd zawsze byliśmy mile przyjęci. Wiele razy, wraz z zamówionymi napojami, kelnerka (sama z siebie) przynosiła miskę z wodą dla naszej psiny – to naprawdę miły gest!

Łapy, łapy, cztery łapy…

Dlaczego nie zostawiamy psa pod opieką bliskich? Nasz psiak czuje się dobrze tylko z nami. O ile zostawienie go u kogoś na dosłownie kilka dni  jest możliwe, o tyle dłuższy wyjazd niestety nie wchodzi w grę. Shuma mizernieje w oczach – nie chce jeść, chodzi ze zwieszonym ogonem, nie chce się bawić, nie zaczepia, nie broi i nie może sobie znaleźć miejsca. 

A do tego straszna z niej sierota. Serio! Złamie sobie pazur biegając po ogrodzie, wsadzi nos przez płot i ugryzie ją inny pies, oparzy ją ropucha, na którą postanowiła zapolować albo wbije sobie trawę w opuszki łap. Uwierzcie, że to tylko kilka przykładów! Jadąc bez niej pewnie strasznie denerwowalibyśmy się, czy aby na pewno wszystko z nią w porządku i czy nic sobie nie zrobiła.

A na łapach pies kudłaty 🙂

I wiecie co? Myślę, że ona też lubi z nami podróżować 🙂

Jeździcie ze swoimi psami na wakacje? 🙂

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności