Lovely Wild Cat Eye – fajny tusz za niewielkie pieniądze

by Agata
Zazwyczaj sięgam po maskary Maybelline i Rimmel, tusze z tańszych półek nigdy nie wydawały mi się być atrakcyjne. 
Kiedyś, kiedyś, gdy zaczynałam przygodę z makijażem i z powodu braku funduszy sięgałam właśnie po te najtańsze maskary. Niestety, nie wspominam ich zbyt dobrze. Jakościowo wypadały naprawdę słabo, kruszyły i osypywały się pod oczami.

Z ciekawości jednak postanowiłam sprawdzić, czy od tamtego czasu coś się w tej kwestii zmieniło. 

Tusz Wild Cat Eye marki Lovely wzięłam z rozpędu podczas ostatniej promocji w Rossmannie.  Niewiele myśląc wrzuciłam go do koszyka  i poszłam do kasy. W domu zorientowałam się, że silikonowa szczoteczka zakończona jest kolczastą kuleczką i stwierdziłam, że to na pewno jakiś bubel, którym nie da się ładnie pomalować rzęs.

A uwierzcie, da się.  Sama byłam w szoku, że tusz z taką dziwną szczoteczką, w dodatku za kilka złotych, tak ładnie maluje rzęsy.
Silikonowa szczoteczka kształtem przypomina kolczastą maczugę. I powiem Wam, że właśnie ta kuleczka na końcu jest największą zaletą tej maskary. Świetnie się nią maluje dolne rzęsy oraz górne w wewnętrznym kąciku. Bardzo dobrze je rozdziela, zapobiegając uzyskaniu efektu pajęczych nóżek. Czerń jest intensywna, a tusz nie kruszy się i nie osypuje w ciągu dnia.
Oprócz genialnego rozdzielenia rzęs, Wild Cat Eye również ładnie je wydłuża i lekko pogrubia. Ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i na pewno sięgnę po ten tusz ponownie.
Jedynym minusem jest to, że tusz dość szybko zasycha w opakowaniu, ale szczerze mówiąc nie wiem czy to wina samej formuły, czy może ktoś w Rossmannie zdążył go przede mną otworzyć.
Cena podstawowa – 10,99 zł.
Jakie tańsze tusze polecacie?

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności