Dlaczego w podróż poślubną pojechaliśmy do Zielonej Góry?

Gdy na pytanie, gdzie wybieramy się w podróż poślubną, odpowiadaliśmy, że do Zielonej Góry praktycznie nikt nie brał tego na serio.

Niektórzy wpadali w konsternację, inni pytali, czy to gdzieś koło Czarnogóry, a kolejni uznali to za dobry żart. Tak, jakby po ślubie należałoby jechać tylko i wyłącznie zagranicę, najlepiej do ciepłych krajów, leżeć na leżakach i popijać drinki z palemką. 
Tak, my też rozważaliśmy tę opcję, ale koniec końców wybraliśmy nasz mały tour do Wrocławia, Zielonej Góry i Drezna. 

Reakcje pytających bawiły nas najbardziej, gdy po wymienieniu miast, które chcemy odwiedzić, kwitowali to słowami…o Drezno fajne! Tak jakby przekroczenie granicy dodawało + 10 do prestiżu wycieczki. A, Drezno, owszem fajne, ale najlepiej bawiliśmy się właśnie w tytułowej Zielonej Górze! A, tak prawdę mówiąc, dobrze bawiłabym się wszędzie mając przy sobie męża i dobre jedzenie. Tyle do szczęścia mi wystarczy 🙂

Wrocław wybraliśmy z sentymentu. To tam pojechaliśmy na naszą pierwszą wspólną wycieczkę. Tym razem nie skupialiśmy się na zwiedzaniu, a po prostu leniwie łaziliśmy po Starym Mieście i Ostrowie Tumskim. Zajadaliśmy się lodami, popijaliśmy kawę w kawiarenkach na Rynku, odwiedziliśmy Browar i objadaliśmy się pysznościami bez obaw, że nie zmieścimy się w ślubne kreacje.
Zielona Góra była głównym punktem naszej wyprawy. Bardzo chcieliśmy przyjechać tu na winobranie i w tym roku się to udało. Winobranie to koncerty, miasteczka winiarskie, degustacje, jarmark i przede wszystkim – wycieczki na winnice. Nam udało odwiedzić się dwie, ale winnic w Zielonej jest znacznie więcej. Przechadzaliśmy się między winoroślami, podziwialiśmy sielski klimat winnic i słuchaliśmy jak gospodarze z pasją opowiadają o swoim winie. Winnych degustacji oczywiście też nie mogło zabraknąć! Wycieczki są naprawdę dobrze zorganizowane, a o dojazd do winnic nie trzeba się martwić. Zabierze nas tam winobus 🙂
W miasteczku winiarskim można wypróbować wina z lokalnych winnic, a na ulicach nikogo nie dziwi widok ludzi idących z otwartymi butelkami wina i plastikowymi kubeczkami. Impreza ma naprawdę świetny klimat. Spodobało się nam tak bardzo, że za rok na pewno też zawitamy do tego zielonego miasta! Oprócz degustacji wina, zajrzeliśmy też do minibrowaru Haust, który również bardzo Wam polecam. Dobre, lokalne piwo i pyszne piwne zakąski. My po uczcie piwowara padliśmy na hotelowe łóżko jak dwa obżarte bąki.

Na ostatni punkt podróży – Drezno, zdecydowaliśmy się w zasadzie w ostatniej chwili. Miasto jest naprawdę piękne i zrobiło na nas spore wrażenie. Tutaj też pewnie jeszcze kiedyś wrócimy, tym razem na dłużej, żeby wszystko na spokojnie zobaczyć. Przy okazji wizyty w Niemczech nie mogłam nie zajść do drogerii DM! Wyszliśmy z siatką kosmetyków Alverde i Balea – będzie co zużywać 😉
Z podróży przywieźliśmy miłe wspomnienia, setki zdjęć, pakiet magnesów na lodówkę i zapewne nadprogramowe kilogramy 🙂

Byłyście może w tym roku na Winobraniu? A może pochodzicie z Zielonej Góry? 🙂


Zobacz również: