Ślub w kolorze lawendy

by Agata

Nad kolorem przewodnim ślubu nie zastanawialiśmy się praktycznie wcale. Wybór był oczywisty – lawenda.

Uwielbiam jasne, pastelowe fiolety, nie było więc innej opcji, niż wybranie weselnych dodatków w takim właśnie kolorze.

Wybór dodatków przebiegał bez problemów do czasu, aż zaczęłam rozglądać się za butami w lawendowym kolorze. Odwiedziłam masę sklepów obuwniczych i niestety pantofli w takim odcieniu było jak na lekarstwo. Jeśli już jakieś się trafiły, to były na 10 cm szpilce.

Moje stopy tolerują obcasy do 8 cm, więc zakup takich byłby czystym szaleństwem. Nie chciałam kupować białych butów, bo wiedziałam, że nigdy bym ich nie założyła do codziennych ciuchów. Ostatecznie zdecydowałam się więc na czółenka z Ryłko w uroczym błękitnym kolorze i na 8 cm obcasie. I był to bardzo dobry wybór! Buty okazały się być naprawdę wygodne i na pewno założę je jeszcze nie jeden raz!

Dodatki pozostawiliśmy w wymarzonym lawendowym kolorze, a żeby było jakieś nawiązanie do tego mojego błękitu na stopach, to M. miał błękitne spinki do koszuli.
Ślubny bukiet to w głównej mierze białe i jasnofioletowe eustomy. Pojawiło się w nim również kilka róż w przepięknym, rzadko spotykanym odcieniu oraz lawenda. Bukiet prezentował się naprawdę przepięknie – dokładnie tak jak go sobie wymarzyłam. Aż żal było go wyrzucać, gdy kwiaty zwiędły…

Dekoracje na sali weselnej również nawiązywały do fioletowej kolorystyki. Na stołach znajdowały się kwiatowe dekoracje z fioletowych hortensji i dalii oraz świece z lawendowymi wstążkami. Winietki, zawieszki na alkohole, menu i księga gości również współgrały z wybraną kolorystyką.

Tort był przepyszny i został na weselu cały zjedzony 🙂 Na początku planowaliśmy, aby składał się on z małych babeczek dla każdego z gości, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na tradycyjny, piętrowy tort. Decyzji nie żałujemy – ciasto prezentowało się ślicznie! Każde piętro ozdobione zostało fioletową wstążką, a górę tortu zdobiły cukrowe różyczki. Właśnie o takie delikatne, nieprzekombinowane zdobienie nam chodziło!

Nawet światła na sali były fioletowe – ale to już efekt zupełnie przypadkowy i zasługa naszego DJ :))

Aż nie chce mi się wierzyć, że od ślubu minęły już prawie dwa tygodnie.  Cały czas mam wrażenie, jakby to było wczoraj. Tyle miesięcy przygotowań, a Ten dzień tak szybko nam przeleciał! Chcę jeszcze raz :))


To jeszcze nie koniec ślubnych wpisów!

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności