Moja koronkowa suknia ślubna

by Agata

Podobno każda suknia w salonie czeka na swoją właścicielkę. Zakładasz ją i od razu wiesz, że to ta jedyna. Pasuje nie tylko do Twojej figury, ale i do charakteru. Współgra z Twoją urodą i podkreśla Twoje atuty, a jednocześnie nie wybija się przed Ciebie na pierwszy plan. Tak w zasadzie to tworzycie jedną, spójną całość. 

Jeśli tak się czułaś, przymierzając jedną ze ślubnych sukien, to bierz ją w ciemno. Na pewno nie będziesz żałowała wyboru. Ja tak właśnie wybrałam swoją. Była jedną z sześciu jakie przymierzyłam, ale tylko w niej czułam się ubrana, a nie przebrana.

Na co zwrócić uwagę wybierając suknię ślubną?

Przede wszystkim na to, że w sukni nie tylko się stoi, ale też chodzi, klęka, wsiada do samochodu i przede wszystkim – tańczy! Niektóre suknie, choć bardzo efektowne, są niestety również bardzo niewygodne. Szukając tej jedynej, warto w salonie nie tylko suknię przymierzyć, ale również trochę w niej pochodzić, czy spróbować usiąść. Zwłaszcza jeśli halka jest na kole. Ja sama miałam obawy, czy w swojej wgramolę się do samochodu i czy po uklęknięciu w kościele dam radę wstać. To drugie przećwiczyłam wcześniej w domu 🙂 Bardzo rozkloszowane suknie będą sprawiały kłopoty nie tylko przy wsiadaniu do auta, ale również przy… wizytach w toalecie. 

moja suknia ślubna

Nie nachodziłam się za nią zbyt długo. Znalazłam ją w pierwszym salonie sukien ślubnych, w którym spędziłam łącznie może ze czterdzieści minut. Prawda, że całkiem szybko się uwinęłam? Wybrałam suknię z tiulowym dołem i piękną koronkową górą. Suknia nietypowa, bo z rękawkami. W salonie, który wybrałam, wszystkie suknie były szyte na wymiar przez krawcową, więc mogłam dowolnie ją modyfikować. Wybrałam wycięty w literę V tył i zrezygnowałam z wszelkiego rodzaju świecidełek na koronce. Do sukni w pakiecie była halka na jednym kole. Oczywiście po powrocie do domu naszły mnie wątpliwości, czy dobrze wybrałam i może zbyt pochopnie podjęłam decyzję. Po czasie mogę śmiało stwierdzić, że był to jak najbardziej dobry wybór! Suknia pasowała do mnie idealnie i czułam się w niej naprawdę swobodnie. Nie miałam problemów ani z chodzeniem ani z tańczeniem! Zmieniłam ją dopiero koło 2.00 i to tylko dlatego, że rozciągnęła się guma w halce i koło obijało się (dość boleśnie) o moje kostki. 
Do sukni założyłam błękitne pantofle oraz bransoletkę i kolczyki z połyskujących szkiełek. Welon był zakończony drobnymi kryształkami, które świetnie dopełniały koronkową górę sukni. 

Żałuję jedynie, że już nie będę miała okazji, by ją założyć. 
Ale może właśnie dlatego, czułam się w niej tak wyjątkowo?

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności