To był dobry rok!

by Agata

Jeśli miałabym opisać jednym słowem rok 2015 to był to zdecydowanie rok zmian. Przeprowadzka do własnego mieszkania i ślub całkowicie zdominowały ubiegły rok.

Blog często świecił pustkami, a nowe wpisy pojawiały się coraz rzadziej. To był niesamowity i jednocześnie bardzo intensywny czas.
Mimo tego, że wspominam ten okres bardzo miło i chętnie cofnęłabym się do tamtych chwil, to po cichu liczę, że 2016 będzie po prostu ciut spokojniejszy.
Tymczasem zapraszam na małe podsumowanie ubiegłego roku 🙂

Urządzanie własnego mieszkania i obserwowanie jak z każdym miesiącem staje się coraz bardziej przytulne i coraz bardziej nasze sprawiało naprawdę ogromną radość. Mam wymarzoną sypialnię, swoje miejsce na kanapie, piękną kuchnię i ułatwiającą życie zmywarkę. Ciężko zadomawiam się w nowych miejscach, ale coraz częściej łapię się na tym, że mówię wracam do domu, a nie do mieszkania, a to chyba dobry znak.
 

Gdańsk, również staje się coraz bardziej mój. Powoli zaczynam ogarniać, którędy jechać, by trafić do danej dzielnicy, a kawałki poznanej i oswojonej mapy, zaczynają układać się w jedną całość. Nadal Gdańsk znam bardzo wyrywkowo, ale jest już o wiele lepiej niż rok temu. Jeśli jesteście ciekawe jak mieszka mi się w Gdańsku zajrzyjcie do tego wpisu.

Myśląc o 2015 roku automatycznie dzielę go na czas przed ślubem i czas po ślubie. Ten “przed” upłynął naprawdę błyskawicznie. Lato pamiętam bardzo wyrywkowo, a i tak większość wspomnień kręci się wokół ślubu. Przymiarki sukni, wybieranie dodatków, wizyty u fryzjera i makijażystki, spotkania z florystką i fotografem, wybieranie ciast i załatwianie ostatnich formalności. To był bardzo intensywny czas i nie miałam kiedy porządnie nacieszyć się ukochanym latem, a ono prędko umknęło mi gdzieś między palcami. Mimo tego, lubię wracać myślami do tamtych chwil, do odliczania dni do ślubu, do narastających z każdym dniem nerwów i motylków w brzuchu, że to już zaraz, za chwilę.

Tak jak mówiłam, moja ukochana pora roku przemknęła mi gdzieś ledwo zauważona, blog został odsunięty na dalszy plan, co zresztą widać po znikomej liczbie wpisów w wakacyjnych miesiącach. Gdy jednak, nie zajmowałam się sprawami około ślubnymi, wolny czas upływał mi na robieniu balkonowych mebli z palet i nadmorskich spacerach.
Sam dzień ślubu, tak jak się spodziewałam minął ekspresowo. Był to jeden z najmilszych dni w moim życiu i gdybym mogła, to chętnie powtórzyłabym go jeszcze raz. Ślubne zdjęcia oglądałam już niezliczoną ilość razy i nadal chętnie do nich wracam. To był naprawdę niesamowity czas.
A kiedy już emocje związane ze ślubem troszkę opadły, ruszyliśmy na naszą małą, wymarzoną podróż poślubną. Wreszcie ślubne sprawy nie zaprzątały nam głowy i mogliśmy porządnie odpocząć. Więcej o naszej wycieczce znajdziecie tutaj.
Jaki będzie 2016? Chciałabym, żeby był po prostu spokojny. Marzą mi się podróże i gorące, leniwe lato. Chciałabym mieć więcej czasu dla siebie i lepiej tym czasem zarządzać.

Mam nadzieję, że to będzie również dobry rok, czego życzę sobie i Wam!

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności