Zero waste w domu – jak być bardziej eko i nie zwariować

by Agata

Jestem pewna, że słyszałyście o filozofii zero waste, a przynajmniej obiło się Wam to hasło o uszy. Zero waste stało się w ostatnim czasie bardzo modnym sloganem, a bezodpadowy styl życia zyskał coraz więcej zwolenników.  Liczę, że nie będzie to krótkotrwała moda, na której wzbogacą się niektóre firmy, a krok w stronę dobrych, trwałych zmian, bo niestety świadomość ekologiczna ciągle u nas kuleje.

Na początku muszę się Wam przyznać, że…

Nie jestem zero waste

Temat mi bliski, bo – nie wiem czy wiecie – zawodowo zajmuję się ochroną środowiska. Mimo to, daleko mi do patrzenia na odpady zero-jedynkowo, a tym bardziej daleko mi do bycia zero-waste w dosłownym tego słowa znaczeniu. Kupuję jogurty w plastikowych kubkach i używam jednorazowych patyczków do uszu. Moje dziecko codziennie zużywa kilka jednorazowych pieluszek. Na spacerze zdarza mi się brać kawę na wynos do tekturowego kubka z plastikową pokrywką, który zaraz po wypiciu wyrzucam do najbliższego śmietnika. Ciężko nie generować odpadów, gdy nawet ciastka pakowane są po jednej sztuce, a potem włożone do plastikowej tacki i tekturowego kartonika (!).  Staram się jednak ograniczać ilość wytwarzanych śmieci, bo jestem świadoma, że to nie tylko problem zawsze przepełnionej wiaty śmietnikowej na moim osiedlu. Liczby dotyczące ilości generowanych odpadów są przerażające i niestety z każdym rokiem się zwiększają.

Czy wiesz, że? (kliknij i dowiedz się więcej)
Rocznie wytwarzanych jest w Polsce niecałe 12 tysięcy ton odpadów komunalnych. To ponad 300 kg śmieci przypadających na jednego mieszkańca. Najgorzej wypada województwo dolnośląskie – tam śmieci powstaje najwięcej.

Tylko 25% z tych kilkunastu tysięcy ton śmieci pochodzi z selektywnej zbiórki odpadów. Mimo, że z każdym rokiem ten procent się zwiększa, to nadal za mało!

źródło danych – GUS; www.stat.gov.pl

Mimo, że bardzo bym chciała, nie uniknę wytwarzania śmieci. Ale, te które generuję u siebie w domu zawsze odpowiednio segreguję. Mam nadzieję, że Ty też.

Jestem eko, bo segreguję odpady?

Wiele osób mówi, że segregacja odpadów to podstawa, ale tak naprawdę podstawą jest ograniczanie ich powstawania.

Znasz zasadę 3R i 5R?

To dwie strategie zaproponowane przez UE dotyczące gospodarowania odpadami. Pierwsza z nich mówi o trzech podstawowych krokach w ekologicznym stylu życia – Reduce, Reuse, Recycle, czyli ograniczaj ilość śmieci, używaj ponownie, segreguj i poddawaj recyklingowi. Druga (nowsza) dodaje jeszcze dwa kolejne etapy – Recover i Renew, czyli odzyskuj (m.in. energię) i odnawiaj (zasoby).

Co więcej, segregacja odpadów to nie przejaw wysokiej świadomości ekologicznej, a nasz obowiązek wynikający bezpośrednio z przepisów prawnych. A i tu jesteśmy jeszcze daleko w tyle w porównaniu do innych europejskich państw – nie sortujemy szkła na 3 kolory, nie mamy na osiedlach kompostowników, a w supermarketach nie znajdziemy zgniatarek do plastikowych butelek, za które de facto w niektórych krajach pobierana jest kaucja – tak samo jak u nas za butelki po piwie.

Segreguję, bo muszę… i chcę!

Tak, segregacja bywa uciążliwa, bo trzeba mieć kilka pojemników, a miejsca pod zlewem jest zwykle za mało. Trzeba odkręcać nakrętki i usuwać ze słoików resztki jedzenia. Czasem trzeba też się nieźle zastanowić, czy ten kawałek papieru na pewno wrzucić do pojemnika na papier, czy może to już papier powleczony folią, więc powinien trafić do plastików. Albo taki ręcznik papierowy – czy jest tylko mokry, więc nadaje się do odpadów bio, czy starłyśmy nim tłustą plamę po smażeniu naleśników, więc należy wrzucić go do odpadów zmieszanych.  Ale, tak jak wspominałam – segregacja to nie dowód na to jak bardzo jesteśmy eco-friendly, to nasz o b o w i ą z e k.  Tylko nie mów, że nie segregujesz śmieci, bo twoi sąsiedzi tego nie robią. To bardzo kiepska wymówka. Mam też nadzieję, że nie porzucasz śmieci w lesie i nie zostawiasz butelek zakopanych w piasku na plaży (!). Nikt się do tego nie przyznaje, a jednak każdego roku likwidowanych jest u nas kilkanaście tysięcy dzikich wysypisk. I co roku powstają kolejne.

Historia jednej butelki

Na pewno wiesz jak długo rozkłada się plastikowa butelka. Kilkaset lat to całkiem sporo, prawda? O szkle nawet nie wspominam, bo można założyć, że nie rozkłada się wcale (4 tysiące lat!). Plastikowa butelka wyrzucona byle gdzie będzie leżała tam właśnie przez taki czas – w najlepszym razie trafi na składowisko. Plastikowa butelka wyrzucona do odpowiedniego pojemnika na tworzywa sztuczne zostanie poddana recyklingowi – zostanie oczyszczona i zgnieciona, a następnie zmielona na granulat, który posłuży do przygotowania kolejnych butelek albo zostanie zrobiona z niej… polarowa bluza. Tak! Wiedziałaś, że z 35 plastikowych butelek można zrobić jedną bluzę z polaru?

zero waste w domu

Mniej śmieci od zaraz

Tak jak wspominałam, do bycia zero-waste jeszcze mi daleko. Ale! Małymi kroczkami wprowadzam zmiany w swojej codziennej rutynie, by tych domowych śmieci było mniej. Te drobne i nie wymagające wielkiego wysiłku zmiany codziennych nawyków, w skali roku dają już konkretne rezultaty.  Samo zrezygnowanie z kupowania zgrzewek wody mineralnej to kilkanaście kilogramów mniej plastikowych odpadów w skali roku! Zachęcam do wprowadzenia u siebie takich małych-wielkich zmian.

Moje sposoby na bycie (bardziej) zero-waste

  1. Zamiast kupować zgrzewki wody mineralnej w plastikowych butelkach,  piję wodę z kranu lub filtruję ją w specjalnym dzbanku albo… robię domową lemoniadę w dużym słoju z kranikiem.

Latem korzystam z ostatniego sposobu i szykuję owocowe lemoniady. 8-litrowy słój z kranem był jednym z najlepszych zakupów ostatnich miesięcy. Wrzucam do niego plasterki cytryny, limonki czy pomarańczy, zalewam wodą z kranu i popijam przez cały dzień. W największe upały, na drzwiczkach lodówki trzymałam też dzbanek z wodą i sokiem z cytryny.

2.  Zamieniłam jednorazowe słomki do napojów na takie, które można myć w zmywarce.

Codziennie rano piję szklankę wody z sokiem z połówki cytryny. Codziennie zużywałam jedną plastikową słomkę, którą zaraz po wypiciu wody wyrzucałam do kosza. Jakiś czas temu zastąpiłam je słomkami z grubego, niegiętkiego plastiku, które z powodzeniem myję w zmywarce. Takich słomek mam w domu sześć i taka ilość mi w zupełności wystarcza do codziennego użytku. Zwykle piję z nich wspomnianą wcześniej wodę z cytryną, ale często wykorzystuję je również do śniadaniowych koktajli.

3.  Zrezygnowałam z torebek śniadaniowych.

Kanapka na drugie śniadanie w pracy? W co ją pakujesz? Sama kiedyś owijałam ją papierem śniadaniowym, a potem jeszcze wkładałam do woreczka. To tylko jeden, niepozorny foliowy woreczek, ale zużywany dzień w dzień, w skali roku daje nam spory worek plastikowych odpadów. A przecież można pakować kanapki do pudełek.

4. Nie wyrzucam foliowych worków i reklamówek.

Przecież mogą się jeszcze przydać zanim trafią do kosza. U mnie w domu wykorzystuję je przeważnie jako worki na śmieci w małym, łazienkowym śmietniczku.

5. Ograniczyłam ilość foliówek przynoszonych z warzywami i pieczywem.

Jestem jeszcze daleka od noszenia ze sobą na zakupy kilkunastu pojemników na produkty sprzedawane na wagę, ale jeśli mam możliwość, to staram się ograniczyć ilość przynoszonych do domu foliowych siatek. Do piekarni zabieram płócienny worek, do którego sprzedawczyni pakuje mi pieczywo. Do warzywniaka chodzę z materiałowymi torbami i pakuję warzywa i owoce bezpośrednio do nich.  Zazwyczaj też zabieram ze sobą pojemnik na jajka, aby nie przynosić kolejnego do domu.

Dobre nawyki

  1. Dzięki planowaniu posiłków i sprawdzaniu dat ważności kupionych produktów ograniczysz ilość wyrzucanego jedzenia.
  2. Nie kupuj pod wpływem impulsu drobnych ozdób czy gadżetów (z tigera, empiku czy pepco), zwykle potem leżą nieużywane, a po jakimś czasie się ich pozbywasz.
  3. Zanim kupisz, zużyj to co masz (przeczytaj też o porządkach w kosmetykach)
  4. Trzymaj zawsze w aucie/wózku/torebce materiałową torbę na zakupy.
  5. W restauracjach bierz tylko tyle ile Ci potrzeba – serwetek czy saszetek z cukrem, solą.
  6. Bierz kawę na wynos do swojego kubka. Coraz więcej kawiarni wprowadza taką możliwość oferując rabaty, jeśli z tej opcji skorzystamy.

A na koniec… nie dajmy się zwariować!

Nie od razu (a może i nigdy) nie uda nam się ograniczyć wytwarzanych śmieci do jednego słoika rocznie (jak Bea Johnson). Nie bądźmy zero-jedynkowi. Nie patrzmy na innych, uświadamiajmy, ale nie krytykujmy. Wprowadzajmy dobre zmiany dla siebie – a nie dlatego, że taka jest moda. Nie zniechęcajmy się, że mimo prób ograniczania – śmieci w koszu nie ubywa. Pamiętajmy, że każda zmiana wprowadzona na stałe to już wygrana, dająca w skali roku wymierne korzyści. Śmieci, które już wytworzymy – koniecznie segregujmy. Uczmy tego dzieci i opornych domowników.  Edukujmy się, bierzmy udział w ekologicznych warsztatach i inicjatywach (np. jadłodzielnie, punkty boomerang bags, give boxy – więcej informacji znajdziecie na stronie Stowarzyszenia Zero Waste).

Daj znać co Ty robisz lub chciałabyś zacząć robić, by ograniczyć ilość wytwarzanych odpadów 🙂

Co sądzisz o filozofii zero wasteTo tylko przelotna moda czy krok do dużych zmian?

 

Dowiedz się więcej o filozofii zero waste:

Polskie Stowarzyszenie Zero Waste

Zero Waste Europe

Grupa FB Zero Waste Polska

A jeśli jesteś z Trójmiasta, zajrzyj w sobotę na Targi Zero Waste organizowane w Gdyni!

 

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności