Zimowe tu i teraz

by Agata

Mróz szczypie w czerwone policzki, a dłonie nie chcą opuszczać nawet na chwilę ciepłych rękawiczek. Śpiesznym krokiem wracam do domu, by przez resztę dnia zajmować się przeziębionym chochlikiem. A chochlik przy okazji chorowania podzielił się ze mną kaszlem i katarem. Chociaż… przecież sama tego chciałam, szepcząc mu przed snem do ucha, by choróbsko w nocy przeszło na mnie, a jemu dało już spokój. No, to przeszło.

Słucham swojego organizmu. Więcej odpoczywam, nie staram się być perfekcyjna na siłę. Odpoczynek przedkładam ponad pracę i obowiązki domowe. I już nie mam z tego powodów wyrzutów sumienia. Biorę urlop po nieprzespanej (przez małego nocnego marka) nocy. Gdy jestem zmęczona idę spać o 21.00. Nie poświęcam swojej jedynej wolnej chwili na wstawianie prania i wycieranie kurzu. I za głowę się łapię, że kiedyś było inaczej.

zima tu i teraz

“To Twój moment” – jedyne czasopismo jakie kupuję

Oglądam duuużo seriali na Netfliksie. W styczniu odhaczyłam kolejny sezon Riverdale, 10-odcinkowy serial You oraz pierwszy sezon angielskiego serialu Marcella. Seriale to w ogóle genialna sprawa! Odpada wieczorny problem  “co obejrzymy”, a odcinki trwają około godziny, więc ryzyko zaśnięcia jest znaczne mniejsze niż przy dwugodzinnym filmie.

Czytam dużo mniej niż bym chciała. Plan czytania przed snem okazał się małym niewypałem, bo po 3 stronach zasypiam. Za każdym razem. Nic więc dziwnego, że przez cały miesiąc czytam jedną książkę. W lutym trzeba będzie rozplanować to sobie inaczej. A aktualnie czytam Prosto i uważnie na co dzień. Wybierz najlepsze, z reszty zrezygnuj” Agnieszki Krzyżanowskiej. Bardzo przyjemna lektura o zwolnieniu tempa i skupieniu się na tym co ważne. W tym wypadku może nawet dobrze, że czytam ją powoli, porcjami po te trzy strony dziennie.

tu i teraz zima

1. Kawa z sercem od serca <3 2. Zimowy spacer 3. Wypatrujemy taty 4. Aktualnie czytam

Cieszę się…, że wykupiłam w grudniu karnet na siłownię. I faktycznie się na niej pojawiam. Daleko mi do gym freaka, spędzającego na siłowni każde popołudnie, ale cieszę się, że zdecydowałam się wyjść ćwiczyć poza matę w salonie. To taki mój czas tylko dla siebie. Bez męża, bez dziecka, bez telefonu i myślenia co jeszcze muszę dzisiaj zrobić. A strefa saun to w ogóle bajka! Największą motywację do pójścia i zrobienia treningu mam wtedy, gdy później idę zrelaksować się w saunie.

Szukam ciekawych, kreatywnych zabaw i zajęć z moim 1,5 roczniakiem. Nie wiem, czy tylko mi trafił się taki egzemplarz, czy wszystkie dzieci w tym wieku nie potrafią skupić uwagi na niczym dłużej niż 5 minut? W swoim idealnym wyobrażeniu macierzyństwa myślałam, że roczniaki grzecznie bawią się, same składając wieżę z klocków, układając pierwsze puzzle czy rysując pierwsze arcydzieła. Och, jakże się myliłam.

View this post on Instagram

Popołudniowe zabawy z chorym 1,5 roczniakiem potrafią zmęczyć bardziej niż praca na etacie?. Pff… żeby to chociaż były jakieś zabawy typu budowanie z klocków albo układanie puzzli czy chociaż rysowanie. Albo cokolwiek innego sensownego, co zajmie moje dziecko na dłużej niż 5 minut. No, niestety nie. Oglądanie książeczki – zajęcie na minutę?. Rozwalanie klocków po pokoju – 2 minuty. Jeżdżenie autkami i obijanie mebli- 1 minuta?. Patrzenie przez okno i stukanie oślinionymi rączkami w szybę- pół minuty?. Wygrało walenie garnkami po podłodze – 15 minut?! Zdążyłam wypić przez ten czas wielki kubek ciepłej herbaty☕. W hałasie, ale heloł kto by się w takiej chwili hałasem przejmował! Sąsiedzi z dołu nie przyszli na skargę, pełen sukces. Tylko garnki nieco porysowane, a następnie ryk, że nie chcę udostępnić patelni? ___ #instamatka #instamatki #jestemmamą #mamabyc #mamabloguje #mamablog #mamablogerka #mamaroczniaka #zabawyzdzieckiem #matkapolka #matkawariatka #instamama #instamamy #macierzynstwo #rodzicielstwo #rodzinnie

A post shared by Agata Suchwałko (@slowyourbeauty) on

Czekam na… wiosnę, wiadomo. Więcej słońca i cieplejsze powietrze. Krokusy, tulipany i narcyzy. Soczyście zieloną trawę. Tymczasem zima trwa w najlepsze i nie pozostaje mi nic innego jak korzystać z tego co daje. A jak już jesteśmy przy porach roku, to w książce, którą właśnie czytam jest pięknie opisane, że każda z nich jest po coś: “Lato jest po to, żeby codziennie wydawało się nam, że jest sobota. Żeby być cudownie obojętnym wobec celów i priorytetów. Jesień jest po to, by na własnej skórze odczuć chłód przemijania i nosić grube swetry. Czasem poczuć tęsknotę. Zima uczy wracać do domu i opatulać się zapachem świeczek. Wiosna pozwala czuć wdzięczność i wychylać się z ciekawością i odwagą zza rogu”.

Czuję się nie najgorzej, ale też bez rewelacji. Nieco zmęczona, trochę przeziębiona. Często senna i pozbawiona energii. Ale z drugiej strony wiem, że to zima tak na mnie działa i muszę to przeczekać. Wiosną chęci do działania wrócą ze zdwojoną siłą, jak zawsze.

Myślę nad lekką zmianą fryzury. Zapisałam się już nawet na wizytę do fryzjera! Na pewno chcę skrócić włosy i może troszkę je rozjaśnić. Zobaczymy, wizyta za tydzień. Pewnie skończy się jak zwykle, wydam dwie stówki, a różnicę będę widzieć tylko ja, haha.

zimowe tu i teraz

Pierwszy śnieg tej zimy!

 

A co u Was słychać? Jak mija Wam zima? Wyczekujecie wiosny czy śniegu?

Co czytacie, oglądacie w te długie, zimowe wieczory? Dajcie znać w komentarzu!

Zobacz również:

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania. Korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Polityka prywatności