jak zacząć regularnie ćwiczyć

Jak zacząć regularnie ćwiczyć (gdy bardzo się nie chce)?

Zmuszasz się do treningów, masz krótkie zrywy motywacji, ciągle walczysz z wewnętrznym leniuszkiem i cały czas zastanawiasz się dlaczego nie czujesz tych osławionych endorfin po ćwiczeniach? Przybij piątkę, jest nas więcej. Pocieszę Cię, wcale nie musi tak być. Mnie się udało pokonać leniucha, uda się też Tobie.

W kalendarzu na 2019 wpisałaś sobie noworoczne postanowienie – zacznę regularnie ćwiczyć. No i jakoś tak styczeń minął nie-wiadomo-kiedy, luty już prawie w połowie, a Ty? Dalej w tym samym miejscu. Ciągle na starcie. No to jak? Chcesz zacząć ćwiczyć? Jak zacząć regularnie ćwiczyć, gdy tak bardzo bardzo się nie chce?

Rozczaruję Cię. Nie ma tu miejsca na magię i cudowne recepty. Trzeba ruszyć tyłek i pójść się poruszać.  Jednak zanim to zrobisz, zadaj sobie dwa bardzo ważne pytania. I bądź ze sobą szczera. Innych możesz oszukać, ale po co sobie mydlić oczy?


CZY NA PEWNO CHCESZ COŚ ZMIENIĆ I ZACZĄĆ ĆWICZYĆ?

No, bo jeśli wygodnie Ci na tej kanapie i nie jesteś przekonana, że codzienna dawka ruchu będzie dla Ciebie dobrym, zdrowym nawykiem, to może po prostu nie jesteś gotowa na zmiany. Może masz aktualnie dużo na głowie? Może dokładanie sobie kolejnego zobowiązania (treningi!) + wygospodarowanie na nie czasu nie jest teraz dobrym pomysłem? Jeśli masz wątpliwości, to mogę się założyć, że skończy się jak zwykle – kilkutygodniowym zrywem, a potem powrotem do starego schematu. Zastanów się czy chcesz coś zmienić i czy jesteś gotowa na poświęcenie z tym związane. Odpowiedź brzmi tak? To czytaj dalej.


CO POSZŁO NIE TAK? DLACZEGO WCIĄŻ ZACZYNASZ OD NOWA?

Domyślam się, że to nie Twoje pierwsze spotkanie z treningami. Teraz zastanów się jak to wyglądało za ostatnim razem. Ile czasu wytrzymałaś ćwicząc regularnie? Jak się za to zabrałaś? I najważniejsze – dlaczego przestałaś? Co było Twoją przeszkodą? Chcąc ruszyć do przodu, musisz zerwać ze starymi schematami.

“Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”

U mnie odpuszczanie najczęściej wiązało się z chorowaniem, Świętami i wakacjami. Wystarczyła tygodniowa przerwa od aktywnej rutyny, by mieć problem z powrotem do ćwiczeń. Tydzień szybko zamieniał się w miesiąc, a mój wewnętrzny leniuszek rósł w siłę. I szeptał do ucha “a weź usiądź, należy Ci się, po co się będziesz męczyć”.


KAŻDY RUCH JEST LEPSZY NIŻ JEGO BRAK. WYBIERAJ MĄDRZE, WYBIERAJ DOBRZE.

Moje podejście do ćwiczeń przez długi czas zakładało, że albo daję z siebie wszystko albo nie ma sensu ruszyć palcem. Jeśli treningi to 5 razy w tygodniu,  wiesz – pot, łzy i zakwasy. Takie, że przez kolejne dni nie mogłam założyć butów.

Zmieniłam myślenie.

Teraz uważam, że każda forma ruchu jest lepsza niż jego brak. A kluczem do sukcesu są małe zmiany i drobne kroki.

CODZIENNE WYBORY – SCHODY CZY WINDA, MARSZ CZY AUTOBUS, WIECZORNY SERIAL CZY WIECZORNA JOGA, IŚĆ PO PIECZYWO CZY WYSŁAĆ PO NIE MĘŻA. NA TYLE DROBNYCH RZECZY MAMY WPŁYW! 

Za każdym razem możesz wybrać – ruch lub jego brakJakbym się nie starała, nie upchnę w swoim grafiku treningów 5 razy w tygodniu. Albo inaczej – jakbym się postarała, to bym ten czas oczywiście wygospodarowała, ale kosztem czasu spędzonego z dzieckiem, mężem czy odpoczynku. Wybrałam równowagę. Realnie jestem w stanie pojawić się na siłowni 2 do 3 razy w tygodniu. Wieczorami rozkładam matę i ćwiczę jogę, a codziennie staram się wyjść chociaż na chwilkę na spacer lub do pracy maszerować z buta. Lepsze 15 minut w ruchu niż na kanapie.


CO LUBISZ ROBIĆ? ZNAJDŹ SWOJĄ ULUBIONĄ AKTYWNOŚĆ FIZYCZNĄ I SIĘ JEJ TRZYMAJ. NIE PATRZ NA INNYCH. NIE SUGERUJ SIĘ ILOŚCIĄ SPALONYCH KALORII.

Znajdź aktywność która sprawia Ci przyjemność. Oklepane hasło, ale sporo w nim racji. Ja zdecydowanie bardziej wolę spokojne ćwiczenia od szalonego aerobiku.  I co z tego, że nie spalę na nich miliona kalorii, a z czoła nie będzie lał się pot. Będę czuła się lepiej, będę odprężona, a moje ciało będzie w lepszej formie. To ważniejsze od licznika spalonych kalorii. Lepszy lekki trening, na którym się z chęcią pojawię, niż katorżniczy na który ostatecznie nie pójdę. Teraz to wiem, ale jeszcze do nie dawna byłam przekonana, że tylko trening do upadłego ma sens, bo przecież mogę więcej niż podpowiada mi mój umysł.  Teraz robię to co lubię i czerpię z tego przyjemność. Po prostu.


ZAPOMNIJ O MOTYWACJI, SKUP SIĘ NA DYSCYPLINIE. NIE CZEKAJ AŻ CI SIĘ ZACHCE. PO PROSTU RÓB SWOJE.

Na koniec- nie licz na motywację, polegaj na dyscyplinie. No, bo przyznaj – dokąd zaprowadziła Cię początkowa motywacja, euforia na myśl o zmianie swojego życia? Powiem Ci gdzie – do punktu wyjścia. Motywacja się ulotniła, a brak dyscypliny sprawił, że wszystkie ambitne plany kompletnie się rozjechały.

Pracuj nad dyscypliną. Nie czekaj na przypływ energii i myśl w głowie “ale bym sobie poćwiczyła”. Gdybym chodziła do pracy tylko w te dni, w których wyskakuję z łóżka pełna energii do działania, uwierz, nie byłabym tam zbyt częstym gościem. A mimo to pracuję codziennie – to właśnie dyscyplina. Podobnie jest z aktywnością fizyczną. Tak, mnie też się nie chce. Ale – skoro kupiłam karnet, wpisałam sobie trening w grafik, spakowałam sportowe ciuchy do torby, to – nie czekając, aż zachce mi się ruszyć tyłek z kanapy – ubieram się i idę ćwiczyć.

Prawda jest taka – nie raz żałowałam, że opuściłam zajęcia, bo nie chciało mi się na nie pójść, za to nigdy nie żałowałam, że zmusiłam się, poszłam i trening zrobiłam. 

 

Liczę, że już znasz odpowiedź na pytanie “jak zacząć regularnie ćwiczyć?”. To jak? Zrobisz kolejne podejście? Tym razem bez spiny i ambitnych planów?  Małymi krokami? Nie do marca, nie od poniedziałku. Od dzisiaj, od teraz? Trzymam za Ciebie mocno kciuki!

 

Łap też inne fajne aktywnościowe wpisy:

Zobacz również: