Jak zachować spokój w stresującym czasie? Moje sposoby na uspokojenie myśli.

Nie od dziś wiadomo, że niepokój i stres nie jest dobrym towarzyszem, zwłaszcza gdy jest się w ciąży. Ciężko jednak zachować spokój i nie mieć trosk, gdy nasza rzeczywistość zmienia się z dnia na dzień, a napływające wiadomości wcale nie napawają optymizmem. Staram się jakoś odnaleźć w nowej sytuacji i nie dać ponieść emocjom. A sytuacja jest naprawdę niecodzienna i z każdym dniem coraz bardziej niepokojąca.

Chyba nikt jeszcze kilka miesięcy temu nie wyobrażał sobie, że przyjdzie nam żyć w obliczu pandemii…

Co pomaga mi zachować spokój?

Poranna rutyna

Przede wszystkim, trzymam się mojej porannej rutyny dnia.

Kilka miesięcy zajęło mi wypracowanie porannej rutyny, tak by kolejne punkty stały się nawykiem, który wykonuję bez większego zastanawiania się. Łatwo jest trzymać się planu, gdy wszystko idzie po naszej myśli i wiemy czego się spodziewać danego dnia. Gorzej, gdy rzeczywistość się zmienia i musimy odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Jednego jestem pewna – moje poranne nawyki sprawiały, że czułam się dobrze i z uśmiechem zaczynałam kolejny dzień. Nie chciałabym stracić tej pozytywnej energii. Chcąc nie chcąc,  rutyna uległa nieco zmianie (np. przy porannej jodze towarzyszy mi  Psi Patrol), ale tylko pozostając elastycznym, utrzymanie nawyków ma szansę się udać.

Co wchodzi w skład mojej porannej rutyny?

  • poranne wstawanie,  detoks od telefonu i medytacja

Jeśli mam możliwość sięgam rano po książkę. To kluczowa zmiana w moim stylu życia, bo wcześniej łapałam od razu za telefon.  Teraz leży on odłożony na szafce nocnej i sięgam po niego dopiero po śniadaniu. Teraz wyjątkowo ciężko jest mi nie łapać telefonu zaraz po przebudzeniu. Chęć dowiedzenia się o aktualnej sytuacji w kraju i w Europie jest bardzo silna, ale dla własnego spokoju postanowiłam dozować sobie te informacje. Rano, jeśli tylko mam możliwość, jeszcze w łóżku przeznaczam chwilę na poranną medytację. Uspokajam oddech, a w myślach powtarzam, że to będzie dobry dzień, a ja zachowam spokój niezależnie od tego co przyniesie. Pomaga.

  • woda z cytryną

Wyciskam sok z połówki cytryny i dodaję go do sporego słoika z ciepłą wodą (podgrzewam do 40 stopni).  W okresie jesienno-zimowym dodaję do wody łyżkę miodu lub soku z malin. Aktualnie robię dwa słoiki z wodą, jeden wypijam ja, a drugi dostaje mój 3latek. Jemu też wyjdzie to na zdrowie!

  • poranna joga

Rozkładam matę i przez kilkanaście minut praktykuję spokojną, rozciągającą jogę.  Co się zmieniło w ostatnich dniach? Żeby móc poćwiczyć na macie, włączam synowi bajkę, a filmik z jogą uruchamiam na laptopie. Może nie mam już takich super warunków do skupienia się i wyciszenia jak wcześniej, ale takie poranne rozciąganie ma zbawienny wpływ na mój kręgosłup. A teraz, gdy moja codzienna aktywność została ograniczona, jest to podwójnie ważne.

Dozowanie informacji

Wszystkie punkty z porannej rutyny odhaczone? Wtedy dopiero zaglądam na stronę z informacjami lub na chwilę włączam tvn24. Po przeczytaniu najważniejszych newsów, odkładam telefon, a w telewizji włączam relaksującą muzykę i zabieram się do codziennych obowiązków.

Informacje docierające z Europy i z kraju działają na mnie bardzo przygnębiająco i wzmagają i tak już towarzyszący niepokój. Dlatego staram sobie dawkować sobie te informacje. Tak jak nie czytam o każdym śmiertelnym wypadku, tak teraz staram się nie śledzić na bieżąco rosnących cyfr zakażeń i zgonów, chociaż nie ukrywam – jest to trudne. Nie czytam też newsów, które nastawione są na wyświetlenia i sensacje.

Zrobienie czegoś dla siebie

Rzadsze wyjścia w domu są dobrą okazją do zrobienia np. detoksu skórze i zrezygnowaniu z codziennego makijażu, a w zamian możemy zadbać ze szczególną uwagą o dobrą pielęgnację.  Przyznaję – próbowałam odpuścić sobie makijaż, ale po trzech dniach czułam się jak rozmemłana, niezadbana klucha. Wyciągnięte dresy i palma na głowie wcale nie polepszały sytuacji. Lepiej czuję się w makijażu, a sama czynność malowania jest dla mnie przyjemnym, porannym rytuałem. Stwierdziłam, że nie ma sensu z tego rezygnować…nawet teraz, gdy moje wyjścia na zewnątrz ograniczają się do spacerów po lesie i siedzeniu na balkonie. Z kolei domowe spa zawsze działało na mnie relaksująco, a skoro i tak nie można pozwolić sobie na wyjścia do kosmetyczki, warto zadbać o siebie w domowym zaciszu.

Warto w tym czasie się trochę porozpieszczać, aby odciąć się na chwilę od otaczających nas zmartwień. Myślę, że robienie rzeczy, które sprawiają nam radość to podstawa w tym trudnym czasie. Niezależnie od tego, czy jest to pieczenie ciastek, malowanie się, domowe spa, czytanie książek czy słuchanie muzyki.

Uspokajające rozmowy z bliskimi

Codzienne rozmowy z bliskimi i przyjaciółmi, z którymi aktualnie nie mogę się zobaczyć stały się teraz namiastką normalności. Liczba przegadanych minut w ciągu ostatniego tygodnia jest większa niż wcześniej, w całym miesiącu! To z pewnością jeden z pozytywnych aspektów przymusowej izolacji.

Mimo odległości, zacieśniamy więzy, wspieramy się i wzajemnie uspokajamy. Świadomość, że u nich wszystko w porządku, a ja nie siedzę w tym sama, jest w pewien sposób kojąca i pomaga zachować spokój.

Dbanie o zdrowe odżywianie

Pamiętam, że kiedyś zdrowe odżywianie wychodziło mi tylko wtedy, gdy wszystko szło według planu i nad wszystkim miałam kontrolę. Wystarczyła jedna rzecz, na którą nie mam wpływu (np. choroba), by mój domek z kart runął, a ja zaczynałam jeść byle co, sięgając po komfortowe produkty – najczęściej słodycze i słone przekąski.

Teraz na szczęście jest inaczej, a budowane przez ostatnie lata zdrowe nawyki procentują. W tym niespokojnym czasie powinnyśmy tym bardziej zadbać o to co jemy i wybierać produkty, które dostarczają nam cennych składników mineralnych i witamin. Jedzenie byle czego z pewnością nie wpłynie korzystnie na moje samopoczucie, o zdrowiu nie wspominając.

Ćwiczenia w domu

Do tej pory pilnowałam, aby dziennie robić minimum 7 tysięcy kroków, a trzy razy w tygodniu odwiedzałam siłownię. Nie będę ukrywać, że brakuje mi tego. Codzienny ruch jest dla mnie bardzo istotny, zwłaszcza teraz w ciąży. Im więcej się ruszam w ciągu dnia, tym lepiej się czuję.

Dzięki ćwiczeniom i długim spacerom jak na razie nie dopadły mnie bóle kręgosłupa, które w pierwszej ciąży były jedną z nieprzyjemniejszych dolegliwości. Wiem, że utrzymanie aktywności zaprocentuje u mnie w przyszłości, więc zamieniłam treningi na ćwiczenia w domu.

Spaceruję rzadziej, ale póki mogę, nie rezygnuję całkowicie z wyjść z domu – na spacery wybieram oczywiście odludne miejsca, najczęściej w lesie.

Gdy ciało zajęte jest wykonywaniem ćwiczeń, głowa odpoczywa. I chyba to jest teraz największą zaletą regularnych ćwiczeń w domowym zaciszu.

Wdzięczność

O wdzięczności wspominałam już przy okazji wpisu Praktyka wdzięczności – o co chodzi?  

Na Instagramie, w ramach mojej akcji #wdzięcznyczwartek, co tydzień dzielę się trzema rzeczami, za które jestem wdzięczna. Dołączysz?

Praktyka wdzięczności w takie dni jak te nie jest łatwym zadaniem, ale też daje znacznie więcej niż w czasie, gdy wszystko idzie po naszej myśli. Spróbuj, może i Tobie pomoże.

Jestem ogromnie wdzięczna, że mogę zostać w domu, a wszelkie wyjścia na zewnątrz są moim wyborem. Jestem wdzięczna, że mamy za co żyć, gdy tak wiele osób ma teraz problemy z płynnością finansową. Jestem wdzięczna za zdrowie i dom, w którym czuję się bezpiecznie.

Wieczorna rutyna, z książkami i medytacją

Wieczorem odkładam telefon, włączam z mężem film lub gramy w planszówki.  Co ważne, staram się już nie zaglądać na żadne portale informacyjne, chociaż nie ukrywam – pokusa jest duża.  Przed pójściem spać czytam książkę.

Gdy nadal czuję się niespokojna, włączam relaksacyjną medytację. Pomaga odgonić złe myśli i zasnąć. Aktualnie korzystam z kursu medytacji i relaksacji od Natalii z Jogawdomu.pl Jeśli chciałabyś nauczyć się technik medytacyjnych i skutecznie się wyciszyć, to bardzo go polecam!

Bywa, że w nocy budzę się z natłokiem myśli. To nic fajnego, gdy w środku nocy mózg bombardowany jest niepokojącymi myślami, które uderzają do głowy jedna za drugą. Co pomaga mi zachować spokój? Skupienie się na oddechu. Wyobrażam sobie morze i fale, które już same w sobie działają na mnie kojąco. Synchronizuję wdech i wydech z uderzeniami fal morskich o piaszczysty brzeg plaży. To zresztą jedno z narzędzi skupienia się na oddechu, którego nauczyłam się z kursu. Spróbuj, może i Tobie ta metoda pomoże. Jeśli chcesz poznać więcej wskazówek o dobrych nawykach na dobry sen, zerknij na wpis Jak zadbać o zdrowy sen?

Brak czasu na rozmyślania

Przy okazji, całe szczęście, że czasu na rozmyślania nie mam za wiele, a w domu nie siedzę sama, co również pomaga mi zachować spokój. Codzienność z 3 latkiem jest na tyle wyczerpująca i wymagająca uwagi, że wieczorami zasypiam podczas oglądania serialu (aktualnie The Crown), a  dzień zaczyna się ciut wcześniej niż bym tego chciała (ostatnio między 5.30 a 6.00 rano…).

Aktualnie mąż pracuje w ramach home office, a ja w tym czasie wymyślam zajęcia i zabawy dla syna. Nie chcę, aby najbliższe tygodnie przesiedział przed telewizorem, a wiadomo, że wyjścia na plac zabaw odpadają. Codziennie staram się wymyślać jakieś tematyczne zajęcia (Pinterest jest jak zwykle cudownym źródłem inspiracji!).

Był już dzień o morskich opowieściach, ze słuchaniem  szumu fal, oglądaniem pływających rybek i robieniem z papierowych talerzyków ośmiornic i krabów.  Piekliśmy ciastka, bawiliśmy się w kolory, mieliśmy też dzień safari i leśnych zwierząt (na moim Instastory możecie podejrzeć jak się bawimy).

Jedno jest pewne – nuda nam nie grozi, a wiosenne, gruntowne porządki, za które zabrała się połowa Instagrama w ramach akcji #zostańwodomu, w naszym przypadku chyba nie mają racji bytu.

A jak sytuacja wygląda u Ciebie?

Jak radzisz sobie w tym niespokojnym czasie? Co pomaga Ci zachować spokój?

Masz ten przywilej, że możesz zostać w domu, czy musisz codziennie wychodzić do pracy?

 

 

Zobacz również: